Tak umarł Nawalny. Oficjalne ustalenia
Służby Wielkiej Brytanii, dzięki pomocy zagranicznych ekspertów, jako przyczynę śmierci działacza zidentyfikowały epibatydynę, bardzo silną neurotoksynę pochodzącą z organizmów południowoamerykańskich żab.
Opozycjoniście wstrzyknięto truciznę
Jak ustalono, trucizna miała zostać wstrzyknięta za pomocą specjalnie do tego przystosowanej strzałki. Zgon nastąpił błyskawicznie, a objawy w postaci paraliżu mięśni i zatrzymania akcji serca były nie o odróżnienia od naturalnych przyczyn. Z tego powodu wykrycie zbrodni zostało w znacznym stopniu utrudnione.
Jak podkreśliła szefowa brytyjskiej dyplomacji Yvette Cooper, "tylko rząd rosyjski miał środki, motyw i możliwość użycia tej śmiertelnej trucizny przeciwko Aleksiejowi Nawalnemu podczas jego pobytu w więzieniu w Rosji".
"Wielka Brytania zgłasza otrucie do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej jako rażące naruszenie przez Rosję Konwencji o zakazie broni chemicznej (CWC) i wzywa Rosję do natychmiastowego zaprzestania tych niebezpiecznych działań" – przekazano w komunikacie Ministerstwa Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii.
Rosja zaprzecza oskarżeniom. Moskwa przedstawia swoją wersję
Rosję w tej sprawie oskarżają również Szwecja, Francja, Holandia oraz Niemcy.
Kreml od początku zaprzecza twierdzeniom, że odpowiada za śmierć Nawalnego. Rosyjskie służby zapewniają, że przyczyną zgonu 47-letniego opozycjonisty była "mieszanka chorób", w tym arytmia spowodowana nadciśnieniem.
Moskwa nazywa oskarżenia Zachodu "absurdalnymi", a sugestie dotyczące swojego udziału w zbrodni – "polityczną prowokacją".
Wdowa zabrała głos ws. badań
O nowych ustaleniach w sprawie śmierci Aleksieja Nawalnego zrobiło się głośno we wrześniu ub.r. Żona opozycjonisty opublikowała ich wyniki za pośrednictwem mediów społecznościowych.
"Udało nam się przetransportować materiał biologiczny Aleksieja za granicę. Laboratoria w dwóch różnych krajach przeprowadziły badania. Te laboratoria, niezależnie od siebie, stwierdziły, że Aleksiej został otruty. Wyniki te mają znaczenie publiczne i muszą zostać opublikowane" – napisała Julia Nawalna na platformie X.
Wdowa po Aleksieju Nawalnym zakończyła swój wpis stwierdzeniem, że "wszyscy zasługujemy na poznanie prawdy".